Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 
Forum Radosna Twórczość Strona Główna

By Astray Demonic Girl

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum Radosna Twórczość Strona Główna -> Jednoczęściówki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Ona Scorpiona Von Harpia




Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 385
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/7

PostWysłany: Pią 21:02, 02 Cze 2006 Temat postu: By Astray Demonic Girl

To opowiadanie jest napisane na odwal się... ale je tu zamieszczam, gdyż nie widzę jego innego powołania

Jej turkusowe oczy, przypominały 18 karatowe diamenty, świecące na wszystkie strony tego dla niektórych złego, dla innych dobrego świata. Patrzyła na niego z zapałem, emocją i uwielbieniem. Nigdy tak nikogo nie pokochała. Słońce, już tak nisko nad horyzontem, oświetlało ostatnimi promykami jej delikatne rysy twarzy. Musiała lekko unieść głowę, by spojrzeć w równie piękne, oczy chłopaka, które dla odmiany wyglądały jak niebieskie kryształy. Wiatr, domagał się wyznań miłosnych. Szarpał jej rude włosy w kierunku ostatnich skrawków słońca. Stali na wielkiej i stromej skale. Niebo nabrało czerwonych kolorów, jeszcze parę godzin temu, błękitna toń morza przybrała barwę typowo morską. Znowu go pocałowała. Tym razem głębiej i czulej. To był inny pocałunek, jakiego jeszcze nie było. Musiał on bowiem wystarczyć na kolejne 9 miesięcy. Szum drzew i odgłos fal przerwała rudowłosa:
- Obiecaj, że jak wrócę tu za rok, będziesz mnie kochać tak samo jak dzisiaj, jak w tej chwili. Powiedz słowa, które potwierdzą, że mnie nigdy nie zostawisz i że los chce, abyśmy byli razem. I nikt tego nie przerwie.
- Obiecuję, że jak wrócę tu za rok, będę Cię jeszcze bardziej kochać niż dzisiaj, w tej chwili. Nigdy Cię nie zostawię, bo los chcę abyśmy byli razem, dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Łzy pociekły po jej porcelanowym policzku. Znowu się pocałowali, a następnie z wielkim żalem, każdy udał się w stronę swojego domu. Ciągle płakała, nie mogła znieść myśli, że musi czekać do kolejnych wakacji, by tu przyjechać do swojego ukochanego. Miała dopiero 16 lat, nie jedna dziewczyna mogła pozazdrościć jej tej miłości. Po cichu weszła do swojego skromnego pokoju. Morelowe ściany i biały sufit świetnie się ze sobą komponowały. W rogu stało drewniane biurko z wyrytymi przez żyletkę, którą się cięła, napisami. Największy z nich był przyozdobiony sercem, głosił on słowa: „Wrócę do Ciebie”. Nie miała sił by cokolwiek robić, więc opadła od razu na łóżko, które po chwili było całe przemoczone, dzięki jej łzom. Zasnęła od razu. Miała sen, zły sen z Dawidem. Jej ukochany zginął, a ona z tęsknoty rzuciła się ze skały, tej samej, na której przyrzekał jej miłość, do niebieskich fal morza. Obudziła się z krzykiem. Nie chciała zasnąć. Za każdym razem, gdy ukrywała swoje bystre oczy za powiekami, nasuwał się ten sam obraz. Tak więc płakała, nie miała już siły nawet na płacz, ale dalej to robiła. Czuła się pierwszy raz tak bezsilna. Ubrała buty i wybiegła z domu. Pobiegła w miejsce wyznania miłości – na srebrzystą skałę. Spojrzała w czarną głębie wody. To nie ta sama toń, którą widziała o zachodzie słońca. Ta była inna, bardziej tajemnicza. Zamknęła oczy. Dawid, wyznanie, morze, skała, sen.... Zakręciło się jej w głowie. Zrobiła krok do przodu by nie upaść. Zabrakło kawałka ziemi. Z krzykiem spadła do tajemniczej wody, wiem już co skrywała – ciało zakochanej dziewczyny. Teraz jej dusza podczas wakacji wypływa spod wody, by z bólem serca obserwować, jak Dawid wyznaje miłość co rok innej dziewczynie...

***
Ta jednoczęściówka jest taka sobie. Najpierw miałam wenę, a kiedy zaczęłam to pisać, wena poleciała hen.


Nie zrozumiałam do końca, o co mu chodziło.
Jin i Jang. Całkiem inne, a jednak takie same. Jak prawo i lewo, jak słońce i deszcz, jak zima i lato. Aby dojść do perfekcji, musisz nauczyć się łączyć jedno z drugim. Dobro, nie zawsze jest dobrem, a zło – złem. Sztuką jest rozróżniać pewne wartości w życiu.
Jakież wartości? Jak coś złego, może być dobrem? Wkrótce się o tym przekonałam.

Lubiana.
Jednak nie szczerze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie fałszywy.
Jednego dnia przyrzeknie Ci wierność do końca życia, a następnego wbije nóż w plecy.
Udaje kogoś, kim nie jest.
Zaufaniem można obdarzyć tą osobę, która zrobiła dla Ciebie dość wiele – a najlepiej, polegaj tylko na sobie.
Zwierzęta... tak, im możesz powiedzieć wszystko. One nie wydadzą, nie powiedzą, nie zdradzą.
Więc... czy tak naprawdę każdy jest moim przyjacielem?

And I love
The things that you do
You're my best friend
Ooo, you make me live.
I'm happy, happy at home
You're my best friend
You're my best friend
Ooo, you make me live
You, you're my best friend.*



Optymistka.
Z myślami pesymistycznymi. Uwielbiam kolory tęczy. Uwielbiam oglądać zachód słońca i wyobrażać sobie ideał mej miłości. Moje ubrania są przesączone barwami motyli.
Jednak...
Jak ktoś optymistyczny, może mieć myśli samobójcze?
Wyobrażam sobie śmierć. Śmierć w samotności. Tylko ja i szkielet w kapturze z kosą. Na około czerń i blade światło. To jest moje jedyne koło ratunkowe, z którego nigdy nie skorzystam.
Na obrazach, morze przybiera kolor intensywnego turkusu. A jak jest naprawdę? Zgniłe szczątki zwierząt, najczęściej ryb pływające po powierzchni toni. Woda jest ciemnozielona, często czarna, w której nie można nic dostrzec. Nie wierzę w lepsze jutro.
Więc... czy tak naprawdę jestem optymistką?

Więc chodź pomaluj mi życie
niech świat mój się zarumieni,
Niech mi zalśni w pełnym słońcu
kolorami całej Ziemi.

Za siódmą górą, za siódmą rzeką
Twoje sny zamieniasz na pejzaże,
jeleń się wlecze, wyblakłe słońce
oświetla ludziom wyblakłe twarze.**



Zdrowa.
Jednak nie zupełnie. Chorobą męczącą mnie, jest depresja. Pojawia się, w najbardziej nie wyczekiwanych momentach. Przychodzi w nocy. Kiedy wszystkie zdarzenia z przeszłości wracają, by pogłębiać smutki.
Depresja zabija mnie od środka. Zaczęła od psychiki, a ta skończyła na czynach fizycznych.
Niczym sztylet, wbijający się w moje ciało.
Fakt, iż jakiś obcy przedmiot dostał się do mojego organizmu – dostarczany jest do mózgu, dopiero potem nadchodzi, sam ból.
Więc... czy tak naprawdę, jestem zdrowa?

I'm always a flop at a top-notch affair,
but I've still got my health, so what do I care?
My best ring, alas, is a glass solitaire,
but I still got my health, so what do I care?***



Wolna.
Jednak nie do końca. Jestem uwiązana ze wszystkich stron. Od północy rodzina, od zachodu przyjaciele, od wschodu dobro, a od południa zło. Zawsze ktoś narzuci mi swoją wolę, rozkaże, nakrzyczy. Nie czuje się wolna psychicznie. To są pewne wartości, których nie można pozostawić i uciec, niczym mustang, tam gdzie jego serce pragnie. Nie rozłożę skrzydeł i nie wzbiję się niczym ptak do złocistego słońca. Nie zagalopuję na zielone łąki pełne soczystej trawy zwilżonej poranną rosą. Nie pozwolę wiatrowi targać moich błyszczących włosów. Niech będą uwiązane, tak jak ja.
Więc... czy tak naprawdę jestem wolna?

Never gonna give in - never gonna give up no
You can't take me I'm free

Why did it all go wrong? - I wanna know what's going on
And what's this holding me?
I'm not where I supposed to be****



„Jin i Jang. Całkiem inne, a jednak takie same. Jak prawo i lewo, jak słońce i deszcz, jak zima i lato. Aby dojść do perfekcji, musisz nauczyć się łączyć jedno z drugim. Dobro, nie zawsze jest dobrem, a zło – złem. Sztuką jest rozróżniać pewne wartości w życiu.”

Teraz zrozumiałam te słowa. Ich przekazanie i magię, zawartą w sobie. Deszcz ze słońcem przyniosą owoc ich wspólnej pracy – tęczę, a lato jest cieplejszą zimą. W każdym z nas istnieje jakieś podobieństwo. Tylko pozostaje pytanie...
...czy jesteśmy do siebie podobni pod względem zła, czy dobra biblinego?*****

* - Queen - You're My Best Friend Lyrics
** - 2+1 - Chodź pomaluj mój świat
*** - Bette Midler - I've Still Got My Health
**** - Bryan Adams – You Can’t take me
***** - biblijnego, ponieważ każdy z nas inaczej interpretuje pojęcie „zło” i „dobro”


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Punky




Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 658
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/7

PostWysłany: Pią 23:33, 02 Cze 2006 Temat postu:

Mój kochany Tygrysku...
Wena poleciała?
Ale jednoczęściówka jest świetna...
Umiesz, wiesz co i jak...
Ale wiesz co?
Jagaimo idzie do garnka,
więc będziesz mieć gotowanego Ziemniaczka^^
Jagaimo idzie się schować, bo nie wie co powiedzieć.
Jagaimo idzie spać, bo jest zachwycony twórczością Rosuto^^
Jagaimo idzie przemyśleć...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ona Scorpiona Von Harpia




Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 385
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/7

PostWysłany: Pon 18:56, 05 Cze 2006 Temat postu:

I co przemyślałaś Kartofelku?
Tylko mi się nie gotuj, ani smażyć nie waż! xD
Bo surowe ziemniaczki, są takie... hmmm... twarde? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum Radosna Twórczość Strona Główna -> Jednoczęściówki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
phpBB (C) 2001, 2005 phpBB Group
Theme Retred created by JR9 for stylerbb.net & Programosy
Regulamin